martle

Nie można znaleźć spokoju unikając życia.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Znowu długo mnie tutaj nie było.
Nawet nie zauważyłam, że czas leci tak szybko.
Już prawie miesiąc studiowania...

Oczywiście jakby to było, gdybym nie zachorowała.
Od wczoraj męczy mnie katar, ból gardła i inne dolegliwości podobne. Do tego muszę to jak najszybciej zwalczyć. Skończyły się czasy, kiedy mama złapała za czoło i powiedziała, że jutro nie idę do szkoły, albo gdy czekało się z nadzieją, że pani doktor wypisze zwolnienie na jakiś tydzień. Później trochę odpoczynku w domu, a jak się wracało do szkoły, nauczyciele szanowali, że nie było mnie tydzień i mam określony czas na nadrobienie zaległości. To były piękne czasy. A teraz co? Dorosłość. Sama decyduje czy idę na zajęcia, czy nie. Niestety póki co nie mogę sobie pozwolić na nieobecność. Nie znam jeszcze nikogo na tyle, żeby pożyczyć notatki, nie mam od kogo dowiedzieć się, co trzeba przygotować na następne zajęcia i żadnego wykładowcę nie zainteresuje to, że nie byłam w stanie czegoś zrobić. Pozostaje mi jedynie opcja, żeby się wykurować. Tak teraz wygląda moje życie...
23.10.2010 o godz. 13:07

Pierwszy tydzień i już się zaczyna...
Dzisiaj spędziłam cały dzień na poszukiwaniu książek po rozmaitych księgarniach, antykwariatach etc.
Jednej książki nie dostanę nigdzie w moim mieście, ale spoko. A tak narzekałam, że się nudzę i nie mam co robić. Teraz ktoś powinien mi skopać tyłek za te słowa. Do lutego muszę mieć historię polski w jednym palcu... podobno najwięcej osób wylatuje na tym egzaminie. Jak to wszystko pozytywnie brzmi. Teraz już się nie dziwię, że każda osoba, której mówiłam co będę studiować łapała się za głowę.
Cóż, nie mogę się poddać, stwierdzić, że walę to wszystko i mam gdzieś, bo przecież robię to dla siebie. Chciałam, to teraz mam.
Ale nie uśmiecha mi się uczyć historii literatury staropolskiej... Jutro lecę zapisać się do biblioteki, miałam dzisiaj, ale po zwiedzeniu całego miasta nie miałam już siły.
Tagi: książka
08.10.2010 o godz. 20:28

Czas trochę odkurzyć tego bloga. Dawno nie wchodziłam, ze dwa razy chciałam coś napisać ale skasowałam itp. Teraz przyda mi się miejsce, gdzie będę mogła się wypisać, więc może stanę się częstszym gościem.

Dzisiaj byłam na inauguracji roku akademickiego, pierwszego w mojej karierze. Najpierw jakaś pogadanka, później ślubowanie, wykład, rozdanie indeksów (legitymację dostałam wcześniej), a po tym sobie niekulturalnie wyszłam, ale inni też wychodzili, więc myślałam że to już koniec.
Niestety myliłam się, bo podobno później były sprawy organizacyjne -,-.
Jak zwykle nie wiem co jest grane, muszę to jakoś ogarnąć a w dodatku nikogo nie znam i nie mam się jak dowiedzieć. Pozytywnie!
Z rozmów wynikło, że większość mojego roku zrobiło sobie już kilka spotkań integracyjnych, a ja jak zwykle jestem opóźniona. I tak zawieranie znajomości nigdy niestety nie przychodziło mi z łatwością i trudno będzie mi się odnaleźć z tym wszystkim.
Mimo wszystko staram się mieć pozytywne nastawienie do tego wszystkiego. Jakoś się przeżyje.
02.10.2010 o godz. 01:21

Po półgodzinnym staniu w złej kolejce dokumenty ostatecznie zaniesione. Dzisiaj rano zebrałam wszystkie potrzebne papiery i poszłam sobie na spacerek na drugi koniec miasta, do wydziału rekrutacji. Weszłam, a tak mega kolejka. Zapytałam się kogoś
- wydział filologiczny?
- tak
Więc sobie stałam na końcu, kolejka powoli się przesuwała, aż wreszcie zobaczyłam tablicę, że to wydział filologiczno-historyczny, który mnie nie dotyczy. Myślałam, że kogoś zabiję, ale poszłam szukać dalej. Okazało się, że do mojego kierunku w ogóle nie ma kolejki, i od razu mogłabym złożyć te dokumenty... Super.
Babka się nawet śmiała ze mnie, że będę miała "daleko", bo mój wydział znajduje się na tej samej ulicy gdzie mieszkam.

Mam ochotę iść sobie kupić książkę...
19.07.2010 o godz. 13:55

Właśnie sobie weszłam na stronę rekrutacji i dowiedziałam się, że dostałam się na filologię polską ;) Oprócz tego zakwalifikowałam się również na informację naukową i bibliotekoznawstwo, ale to była wpisane na wypadek, gdybym się nie dostała na któryś z pierwszych kierunków ;)
Jestem szczęśliwa ;)
Tagi: studia
15.07.2010 o godz. 11:26

Myślę, że ząb się już uspokoił, ale teraz zaczęła dawać o sobie znać ósemka, z drugiej strony, gdyż zaczęła się wyżynać. Super.

Tak po za tym, zmobilizowałam się i robię wielki porządek w pokoju. Wczoraj zrobiłam "przegląd szafy" i pozbyłam się pięciu wielkich toreb ciuchów. To bardzo odważny gest z mojej strony, bo zawsze mam wielki sentyment do wszelkiego rodzaju rzeczy, nawet ubrań. Pierwszy raz w życiu mam taki porządek w szafie... Dzisiaj zajęłam się resztą pokoju, ale trochę się ociągałam... teraz gdy już się "rozgrzałam" to musiałam przestać bo wypadało by pójść spać, albo przynajmniej uszanować to, że inni chcą iść spać. Mam nadzieję, że jutro pozostanie mi jeszcze jakiś zapał do sprzątania, bo biurko też przydałoby się odkopać... Życzcie powodzenia.
05.07.2010 o godz. 00:25

Cholerne zęby...
Na dzisiejszej wizycie miałam włożoną truciznę. Następny etap -> leczenie kanałowe.
O ile do tego czasu nie umrę z bólu...
Mam ochotę krzyczeć, ale to nie ma sensu, bo wiem, że i tak nic nie da. Podobno dzisiaj ma prawo mnie boleć. Jeśli jutro też będzie, to mam się zgłosić do dentysty. Nie chce mi się, ale mus to mus. Wolałabym wytrzymać te dwa tygodnie do kolejnej wizyty...

Boli, boli, boli, bardzo kurwa boli.
Pomocy ;(

A tak po za tym byłam na kolejnej wycieczce rowerowej. Nie było to tak przyjemne jak zawsze, bo bolał mnie ząb, ale w tym czasie bardziej przejmowałam się tym, żeby przeżyć, dojechać do domu itp, więc przynajmniej na chwilę zapomniałam.
Zaliczyłam glebę (nie ma to jak zjazd tyłem z górki), zostałam pogryziona przez komary, ale ogólnie jest super ;)
Tagi: rower ząb
02.07.2010 o godz. 17:45

Świętowania ciąg dalszy. Dzisiaj basen i zdjęcia pod wodą. Niezapomniane przeżycie. Wracając spotkałam przyjaciółkę o której pisałam parę notek wcześniej, kontakt nam się urwał. Nie rozmawiałyśmy nawet minuty, ale dowiedziałam się kilku rzeczy ;)
Szkoda tylko, że nie mogłam z siebie wydusić "kiedy w końcu się spotkamy?". Nie lubię tego uczucia, kiedy mogłam coś powiedzieć a nie zrobiłam tego. Nie wiem czy kiedykolwiek nadarzy się kolejna okazja... Cóż, miło było ją znowu zobaczyć "na żywo".
01.07.2010 o godz. 17:45

Matura zdana ;)
Dobrze, że w szkole nas nie trzymali długo. Miał być apel, oficjalne rozdanie, ale jednak zrobili w salach, więc trwało króciutko. Potem pojechałam z koleżankami przebrać się w normalne ciuchy i zaczęło się świętowanie ;)
Tagi: matura
30.06.2010 o godz. 22:13

Wreszcie zrobiłam coś w kierunku zwiększenia mojej aktywności fizycznej w wakacje. Zostałam wyciągnięta na rower. Przejechałam pół miasta, mała przerwa na lotnisku (trafiłyśmy na lądowanie i na start), powstała masa zdjęć, a potem pozostała tylko droga powrotna. Myślałam, że gorzej zniosę tą podróż, ale było fajnie. Sama się sobie dziwię, że się nie poddawałam, chociaż nogi czasami wysiadały. Mogłam w każdej chwili powiedzieć: Stop, nie dam rady, szczególnie że moja towarzyszka jest dosyć wysportowaną osobą. Ale nie, wmawiałam sobie, że jeszcze kawałeczek dam radę, zaraz będzie z górki i nie będę musiała pedałować, w końcu przecież kiedyś dojadę do domu. Udało się bez większych powikłań, poza tym, że boli mnie tyłek od siodełka. Obawiam się również zakwasów... Ale będę się martwić jutro, kiedy będę miała problemy z siadaniem i wstawaniem.
Muszę jakoś przetrwać jutrzejszy dzień, w końcu wyniki, trzeba iść po wyniki, potem klasowa pizza, potem kino... cały dzień w tych niewygodnych butach...
29.06.2010 o godz. 20:52

W nocy podczas próby zaśnięcia przemyślałam sobie wszystko - i racja. Nie powinnam oddawać całej siebie ludziom. Cały czas patrze na innych, chce im pomóc, a gdy robią coś nie po mojej myśli - od razu się wściekam. Sama nie wiem jak mogę. Tyle razy już cierpiałam przez ludzi, a ja nadal się tym nie przejmuję. Czas zacząć żyć swoim życiem. Gdy sama będę potrzebowała pomocy, tak jak np. teraz wołam o pomoc, o jakikolwiek kontakt ze starymi znajomymi, wszyscy mają mnie gdzieś. Jednak gdy oni będą czegoś potrzebowali, jak zawsze przyjdą do mnie.
Nie mogę się przejmować tym, jak ktoś układa sobie życie.
28.06.2010 o godz. 10:48

Drugą noc z rzędu nie mogę zasnąć. Przez człowieka.
Nie chodzi o żadnego faceta, miłość to chyba ostatnia rzecz, która mogłaby mnie dotyczyć.
Chodzi o bardzo bliską mi kuzynkę. Siostrę - tak ją kiedyś nazywałam. Zawiodłam się na niej, serce mnie boli jakby mi ktoś wbił nóż. Tak naprawdę to nic nadzwyczajnego, to normalne w tym wieku. A jednak, dla mnie jest to po prostu złe. Szkoda, że schodzi coraz bardziej na złą ścieżkę. Niestety nie mogę zrobić nic, choćbym bardzo chciała. Jestem po prostu nieżyciowa i nie rozumiem niektórych rzeczy. Nie potrafię.

Moje życie jest coraz bardziej puste. Nie mam już nikogo. A doprowadziłam do tego sama. Spróbowałam spojrzeć na siebie oczami tych wszystkich osób. Wyglądało to tak, jakbym odrzuciła ich dobre chęci, więc dali sobie spokój. Maję lepsze życie beze mnie, a ja zostałam sama.
Tagi: ból
28.06.2010 o godz. 00:27

Już jestem po wizycie u dentysty. Oczywiście wyszłam na kompletną idiotkę, bo okazało się, że nikt do nich nie dzwonił, że przyjdę. Widocznie tatuś pomylił numery, dodzwonił się do innego gabinetu, a pani doktor pracuje w kilku gabinetach więc to by było możliwe. Cóż, znalazło się miejsce i dla mnie. Na szczęście było w miarę miło.
Myślały, że pomyliłam dni wizyty, bo mam już wyznaczoną za tydzień. Najchętniej bym się już tam nie pokazywała, ale mus to mus.

A teraz idę zjeść uroczyste śniadanie bo rano nie byłam w stanie nic przełknąć.
Tagi: dentysta
25.06.2010 o godz. 11:07

Atak dobrego humoru minął. Znowu jest źle, ale już wracam na prostą...

Wypadła mi plomba z zęba, ale do tej wyznaczonej wizyty jakoś bym wytrzymała. Oczywiście mój tato, musiał zadzwonić i "załatwił" mi na jutro wizytę.
- gdzieś cię tam wepchną.
Tylko, że ja nie lubię być wpychana do kolejki, wszystko będzie na siłę i w wielkim stresie. Źle się czuje postawiona w takiej sytuacji.
Oczywiście wielka awantura, bo chciał dobrze, ale jak zwykle nie zapytał się, czy ja tak chce.

Niestety przez moje nie miłe doświadczenia z przeszłości, idąc do stomatologa muszę się przygotować psychicznie. Tak więc jestem teraz w transie i próbuję sobie wytłumaczyć, że muszę tam iść...
Tagi: dentysta
24.06.2010 o godz. 18:58

Zrobiłam wreszcie krok do przodu - umówiłam się na wizytę do dentysty.

Tak po za tym jest dobrze, siedzę sobie, czytam i niczym innym się nie przejmuje. Próbuję znaleźć jakieś pozytywy samotności. Przynajmniej mam wolne, mam okazję odpocząć ;)
Szukam informacji o studiach, o rekrutacji, bo nie chcę czegoś przeoczyć. To już niedługo...
22.06.2010 o godz. 14:39

Znowu śniła mi się wizyta u dentysty. Muszę wreszcie pójść, bo kiedyś w końcu obudzę się bez zębów... Całe życie męczę się z zębami, dentystami i mam już trochę dosyć. Szczególnie, że teraz szukam nowego, zaufanego gabinetu, bo ostatnio chodziłam do jakiejś baby, która w ogóle nie wiedziała co się dzieje. Inna znowu chciała mi usunąć pół szczęki wyliczając: do usunięcie, do usunięcia, do leczenia, do usunięcie, do leczenia, do leczenia, do usunięcia. Poszłam gdzie indziej i okazało się, że po prostu muszę mieć aparat ortodontyczny, tylko najpierw czeka mnie odbudowa protetyczna jednej szóstki... Chciałabym mieć to już za sobą...
Tagi: dentyści
21.06.2010 o godz. 13:20

Zawsze wystrzegałam się stwierdzenia, że jestem nieśmiała. Wolałam, żeby ludzie mówili, że jestem skryta, zamknięta w sobie. To brzmiało jakoś przyjemniej.

Wczoraj do mnie dotarło, że po prostu mydliłam sobie oczy. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu... jestem nieśmiała, dzika...
Tylko, że ja się nie wstydzę, nie czerwienię. Ja się panicznie boje ludzi. Może to nawet fobia społeczna? Może dobrym rozwiązaniem byłby psycholog, ale gdy o tym powiedziałam rodzicom o tym, znaleźli lepsze rozwiązanie:
"zaraz wybije ci z dupy wszystkie fobie".

W czwartej klasie podstawówki miałam podobny problem. Po prostu pewnego dnia stwierdziłam, że nie chce już żyć bo nie mam po co. Zamiast pomocą skończyło się awanturą, płaczem, prawie laniem.
Tylko, że wtedy miałam wszystko. Mogłam umówić się z najlepszą przyjaciółką i pojechać do niej, miałam super kontakt z kuzynką, która była dla mnie jak siostra. A teraz siedzę sama jak palec. Wczoraj spotkałam się z koleżankami z liceum, ale nie miały zbyt dużo czasu, jedna jest zapracowana, a do drugiej przyjechał chłopak. Chciałabym jakoś odnowić kontakt z przyjaciółką, ale kompletnie nie wiem jak. Mogłabym napisać sms-a, ale gdyby nie odpisała, czułabym się dziwnie. Przez internet też nie mam za bardzo jak. A dzwoniąc też bym się czuła dziwnie. Już dwa lata jej nie widziałam... super. potrafię wszystko zniszczyć, zatracić i kompletnie nie potrafię tego odbudować. Mój kuzyn ma załatwione super praktyki, i można powiedzieć - pracę - mimo, że jest na pierwszym roku studiów, a ja nie wiem co ze sobą mam zrobić, chociaż powinnam już się rejestrować na uczelnię. super. super. super. Nic nie ma sensu, idę czytać, nie chcę spędzić całych wakacji przed komputerem.
20.06.2010 o godz. 21:44

Już mi przeszła wczorajsza złość. Staram się zająć czymś pożytecznym. Nie tylko pożytecznym dla innych, ale także pożytecznym dla mnie. Muszę wreszcie wyciągnąć rower z piwnicy, wypadałoby poprawić kondycję. Czytam, oglądam filmy, robię wszystko byle by nie myśleć. Bo jak już zaczynam, to zagłębiam się i przypominam sobie przykre chwile, a potem wyżywam się na samej sobie.
Tagi: samopoczucie
15.06.2010 o godz. 19:27

Trwają najdłuższe wakacje mojego życia, ale czasami zdarza mi się tęsknić za szkołą. Przynajmniej miałam do kogo otworzyć gębę... a teraz, siedzę w domu, przed komputerem, czytam książkę, śpię i czasami jem, ale nawet to nie przynosi mi radości. Taki stan potrwa ze dwa tygodnie, bo jedna koleżanka wyjechała na co najmniej dwa tygodnie, i będę miała z nią kontakt tylko sms-owy, a druga jest rozchwytywane przez inne koleżanki, więc dla mnie nie ma na razie czasu. Tak więc, siedzę sobie tak z dnia na dzień, z godziny na godzinę i rozmyślam nad swoim życiem. Dostałam życzenia od przyjaciółki, z okazji urodzin. Odpisałam, że bardzo dziękuję i na tym nasz kontakt znowu się zakończył. Kiedyś w takie dni do siebie dzwoniłyśmy i gadałyśmy na godzinę. Teraz są tylko życzenia na naszej-klasie... super. Chciałabym, żeby był jakiś odwrót od tej sytuacji, jednak nie potrafię zdobyć się na odwagę i napisać że zależy mi na spotkaniu z nią, bo mimo wszystko chciałabym kontynuować naszą znajomość. Cokolwiek do niej piszę, zawsze wydaje mi się beznadziejne i za bardzo oficjalne.
Pozostaje czekanie do jej urodzin, i złożenie jej uroczystych życzeń...
Ostatnio nawet nie chce mi się wychodzić na ulicę, nie mam co ze sobą zrobić.
Przynajmniej znaczenie moich snów są optymistyczne, nigdy jakoś mnie to nie kręciło, ale ostatnio ze względu na to, że nie mam co robić a w moich snach pojawiają się ciągle te same motywy, postanowiłam sobie sprawdzić i nawet to zapisuje...
14.06.2010 o godz. 18:43

Mam ochotę wyrwać się z miasta.
Kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez spaceru po mieście. Dzisiaj na siłę się zmuszam. Duszę się.
Obrzydza mnie miasto, obrzydzają mnie ludzie (dobra, nie wszyscy, ale ci którzy sobie na to zasłużyli).
Chciałabym pojechać w miejsce, gdzie jest las, jezioro, świeże powietrze, cisza, harmonia, spokój, gdzie można by pojeździć na koniach, zorganizować ognisko... dawno w czymś takim nie uczestniczyłam...
06.06.2010 o godz. 18:42
martle
martle
Skąd: Polska
O mnie: Zwykła nastolatka szukająca swojego miejsca w świecie, poznaje wady i zalety życia, lubi filmy, książki, podróże, w wolnych chwilach rysuje
statystyki
  • Czas na Bloblo: 2 dni 7 godzin 24 minuty
  • Napisanych notek: 92
  • Komentował: 119 razy
  • Zebranych komentarzy: 169
  • Ostatni wpis: 23.10.10, 13:07
  • Wpis średnio co: 16 dni
  • Profil odwiedzono: 29178 razy
  • Ilość avatarów: 72
  • Ilość zdjęć: 3
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 130
  • Ostatnie logowanie: 02.09.11, 20:12
  • Ostatnio odwiedzili: Zapatrzonawmarzenia, Kate3, NIEZBYT-DOROSLA88, Skyyy, Angel666dewiL, Marilyn, bambi, AsiCaa